Wszyscy mamy ściśnięte gardła. Patrzę jak Wiktor całuje te spracowane młode ręce i przyciska dziewczynę mocno do piersi. Coś w niej pękło, płacząc opowiada, jak wybiegła z krzykiem, kiedy zaczęli piłować dąb. Najgorsi są młodzi… Nie można poskarżyć rodzicom, bo ci jeszcze podpuszczają. Dla nich nie ma świętości, pamiętają jedynie chlewy i płynącą tu gnojowicę. Sowieckie wychowanie: bez Boga, bez korzeni, bez poszanowania czegokolwiek.

Chcemy coś zrobić, tylko co? Grzesiek chce rozprawić się z nimi natychmiast, ale to tylko pogorszy sprawę. Robimy spontaniczną zbiórkę pieniędzy. Do kasku wędrują dolary, lity i euro. Dziewczyna z oporami przyjmuje. Łucja pyta ją o numer buta i zabiera gdzieś ze sobą.
Postanawiamy obdarować wyrostków słodyczami. Stoją daleko z boku i przyglądają się spode łba. Namawiamy ich do pilnowania pomnika. Obiecujemy powrót za rok i wtedy ich nagrodzimy. Nie mówią nic. Pewnie nie wierzą.
Przechodzimy do motorów i jeszcze kilka minut stoimy w milczeniu. Każdy udaje, że ma coś do zrobienia. Ja bezmyślnie kręcę kluczykiem w stacyjce, Jacek sprawdza zamocowanie bagażu, ktoś inny patrzy w ziemię. Jest nam strasznie przykro opuszczać to miejsce. Czy dąb przetrwa? Czy wystarczy jej woli, aby zmagać się w pojedynkę z hołotą?
Musimy ruszać. Przed nami Łotwa. Wiktor na czele, ustawiamy maszyny w szyku.
Jedziemy powoli, nikt nie przyśpiesza. Myśli kłębią się pod kaskiem. Znowu zaczyna padać.
Sławek Iwanicki
LISTY UCZESTNIKÓW
".... Tyle wspaniałych, historycznych miejsc... Tak wielu wyjątkowych ludzi, wielogodzinna jazda motocyklem, czasem tak wyczerpująca, że na drugi dzień aż nie chciało się nam wsiadac :-), niezapomniane ogniska a przy nich "wieczorne Polaków rozmowy", śpiew, śmiech, zabawa.
I tych parę wzniosłych, pięknych chwil. Chwil, kiedy wszyscy oddawaliśmy hołd zamordowanym żołnierzom, Polakom, w tych wszystkich strasznych miejscach; w Katyniu, Charkowie... i choć ich garstka, to jednak to te chwile byly i będą dla mnie NAJWAŻNIEJSZE!
Za każdym razem kiedy o tym myślę, a myśl ta towarzyszy mi niemal codziennie, przeżywam to jeszcze raz.
Przeżywam to tak jakbym znów tam był. Jeszcze raz sluchał płomiennej przemowy ks. Marka i patrzył jak po jego policzkach spływają łzy, a głos nawet w najczulszych punktach przemowy nie drży, jest spokojny. Jakbym znów płakał, kiedy w Katyniu czarnowłosa dziewczyna grała na gitarze i śpiewała wraz z wtórującymi jej starszymi kobietami jakąś polską piosenkę z której nie zapamiętałem ani jednego słowa, czułem się jak zahipnotyzowany. Kiedy Wojtek w Kamieńcu Podolskim grał na harmonijce ustnej "Ciszę" a my w milczeniu słuchaliśmy jej... i jeszcze wiele, wiele innych. Cały czas tam z wami jestem. ZAWSZE tam z wami będę!
Chciałbym podziękować wszystkim, naprawdę wszystkim uczestnikom rajdu, za to jaką atmosferę stworzyli i za to, że kazdy z nich zostawił mi coś od siebie.
To miłość do ojczyzny i ...PAMIĘĆ! Trzymam to wszystko w sercu i na pewno, na pewno przekażę dalej."
Uczestnik V i VI Rajdu Katynskiego Robert Beltowski
Witam serdecznie
Moje wrażenia z Rajdu są ogromne. Wróciwszy do kraju czułem się naprawdę szczęśliwy ze mieszkam w Polsce. Wg. mnie wszystko było super. Jadąc indywidualnie na taka trasę nie zobaczył bym tylu ciekawych rzeczy i nie spotkał tylu wspaniałych ludzi. Jestem Ci bardzo wdzięczny za cały trud który włożyłeś w przygotowanie i prowadzenie Rajdu.
Andrzej
P.S. Wspólnie spędzony czas na zawsze pozostanie głęboko w mojej pamięci.
Moje wrażenia
Najprawdopodobniej nigdy tam bym nie był, a już na pewno tak nieskrępowanie ( w konwencji rajdu motocyklowego). Wszyscy się w tym połapali (bo motocykliści) i stworzyła się zgrana paka. Wrażenia i wspomnienia dużo większe niż z moich różnych autostopów sprzed 30-tu. No i cel, który w młodych latach rzadko kiedy był wzniosły, tutaj był określony precyzyjnie, a jego osiągniecie przepełnia mnie autentyczną dumą. Dlatego wyrazy uznania dla paru młodych co z nami byli i mają oszczędzone szwendanie się bez celu i satysfakcji. Mają więcej szczęścia niż ja w ich wieku, a może i rozumu. Starzy trochę jak by urwali się z domu w delegację albo do sanatorium czerpiąc wszelkie dobroci z tych odmiennych stanów. Ale tyłek odciskali na siodełku po te 500 km równo jak wszyscy, byli prymusami z historii, zawsze przygotowani dzielili się wiedzą różnoraką. Więc była to Pielgrzymka, choć nikt nie używa tego słowa. Niech ono nie wystraszy wszystkich chętnych na przyszłość, bo była też delegacja, wczasy, sanatorium i obóz harcerski. U każdego z nas proporcje różnie się układają, ale w znacznej mierze była też zaduma, świadomość dramatu i ogromu zła w miejscach, gdzie mordowani byli Nasi, pamięć i potrzeba zaświadczania o tym. Należy też potrącić Wiktora, bo to wszystko dzięki niemu. Jako znany w swoim otoczeniu legendziarz, będę miał długo o czym opowiadać. Do następnej rajzy na Wschodzie (no może Monte Cassino).
Danek - Boja
Jak wiadomo ideał nie istnieje, także mimo pewnych niedociągnięć wynikających z braku doświadczenia w organizacji tak potężnych imprez (co może się zmienić jako, że doświadczenia uczą) uważam przedsięwzięcie za wielce wartościowe. Byłem w miejscach gdzie każdy Polak przynajmniej raz w życiu być powinien, byłem w miejscach pięknych, ciekawych, poznałem interesujące postacie. Do tego zrobiłem to wszystko na motocyklu, co zwiększa wrażenia dziesięciokrotnie. Jednym słowem podpisuję się pod "Rajdem" obiema rękoma i pojadę na następny (o ile zostanę zaproszony).
Grzegorz
Zrobiłeś naprawdę wielka rzecz. To trzeba przeżyć, przejechać, aby zdać sobie sprawę z wielkości i celowości tego Rajdu. To trzeba kontynuować za wszelka cenę. Ściskam raz jeszcze
Jacek
Cześć Wiktor!
Chciałbym tobie podziękować za to ze poświęciłeś swój czas i zorganizowałeś taką imprezę w której miałem przyjemność uczestniczyć. Podczas rajdu miałem okazje przeżyć chwile: Katyń - msza, dom dziecka, powitanie na Łotwie przez Polaków i wiele innych, których nie miałbym możliwości przeżyć w innej sytuacji. Poznałem wielu ludzi z którymi spotkanie zaliczam do przyjemności i myślę ze znajomość nasza nie ograniczy tylko do rajdu. Uważam ze tworzyliśmy zgrana grupę mimo drobnych nieporozumień. Ogólnie moje wrażenia są bardzo pozytywne. Organizując taka imprezę nie da się wszystkiego przewidzieć, tak więc jest rzeczą normalną ze musza wystąpić pewne problemy i kłopoty. Jednak największą zmorą dużej grupy są różnorodne ludzkie charaktery różnie reagujące w danej sytuacji. Ja osobiście spodziewałem się że będzie gorzej pod względem wyżywienia, noclegów, toalety, a było naprawdę całkiem OK.
Pozdrawiam i do zobaczenia.
Jurek
Chwała Wiktorowi, że zorganizował ten rajd. Mam nadzieję, że następne będą pozbawione większości braków jakie nas nieco bulwersowały. Choć to czego nie można odmówić Rosji to ciągła wielka niewiadoma. Wielu wspaniałych ludzi zebrało się akurat pod berłem Wiktora i gorąco popieram Zibiego - Wiktor dla Wiktora.
Do zobaczenia.
Marek
Drogi Wiktorze
W imieniu mojego męża i swoim chciałabym Ci serdecznie podziękować za zapał i poświęcenie z jakim zorganizowałeś II MRK. Z różnych przyczyn nie mogłam w nim uczestniczyć, ale czuję, że coś mnie w życiu ominęło. Gdy Rafał wrócił do domu powiedział, że to była wspaniała przygoda. Czułam, że jest bardzo poruszony tym co przeżył i zobaczył. Byliśmy bardzo mile zaskoczeni, gdy w Starej Iwicznej otrzymaliśmy gazetę z reportażem - świetna pamiątka. Mam nadzieję, że będziesz o nas pamiętał, gdy się skrystalizują plany następnego rajdu. Może wtedy uda mi się wybrać wspólnie z Wami. Jeszcze raz dziękujemy i serdecznie pozdrawiamy.
Kinga i Rafał Przydryga
P.S. Nasz córka była zachwycona orkiestrą :))) i uroczystą odprawą wart
Katyń, Miednoje, Kozielsk, Bykownia - nazwy tych miejscowości były dla mnie obce, mimo, że mieszkałam w Związku Radzieckim i byłam jego obywatelką. O tych miejscach, i o tragicznych rozdziałach polsko - radzieckiej historii, dowiedziałam się, gdy wyjechałam z ojczystego kraju, Ukrainy, i zamieszkałam w Polsce. Podczas IV Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego miałam okazję poznać te wszystkie miejscowości, które jak dotąd były mi nieznane. Miałam okazję wstąpić na cmentarze wojenne w Katyniu, Miednoje, białoruskich Kuropatach, ukraińskim Charkowie i wraz z innymi uczestnikami Rajdu oddać hołd niewinnie pomordowanym ofiarom systemu komunistycznego. Miałam okazję zobaczyć, jak Polacy odwiedzają swoich rodaków, mieszkających w Rosji, na Białorusi i na Ukrainie. Przekonałam się, że losy tych ludzi dla wielu nie są obojętne. Dziękuje organizatorom Rajdu, za wszystko, co zobaczyłam, za ogromne przeżycia i emocje. Uważam, że takie wyjazdy są niezbędne, zarówno dla Polaków mieszkających w Polsce, jak i tych, znajdujących po drugiej stronie granicy wschodniej, którzy być może nigdy nie byli w Ojczyźnie i którzy czekają niecierpliwie na kontakty z rodakami.
Tatiana Serwetnyk
Witam
Niniejszym chcę podziękować za udział w Rajdzie Katyńskim. Sam organizowałem kilka różnych imprez motocyklowych (zloty, spotkania i rajdy), dlatego wiem, ile czasu i pracy kosztuje przygotowanie tak dużej imprezy, w nie zawsze sprzyjającym klimacie na Wschodzie. Ogromna praca ! Naprawdę warto było jechać ! Życzę powodzenia przy kolejnych edycjach Rajdu. Pozdrawiam.
Wojtek
Wiktor
Chwała Ci za to co robisz. Już od pierwszego rajdu byłem sercem z Tobą. Dopiero za czwartym razem mogłem pojechać z Wami. Dzięki Tobie spełniłem się. Wszystkie niedogodności oraz braki organizacyjne to nic!!! Jestem bardzo szczęśliwy!!! Dziękuję ci z całego serca
Wojtek, kolejarz z Rzeszowa
Witam serdecznie!!
Rajd uważam za bardzo udany. Przeżycia były niesamowite spotkania z dziećmi polskimi utkwiły mi na długo w mojej pamięci. Nie zdawałem sobie sprawy iż tęsknota za Polską może być tak silna. Rajdy takie są konieczne po to by miejsca mordów Polaków nigdy nie zostały zapomniane. Zdaję sobie sprawę z ogromu trudności przy organizacji tego typu wypraw i jestem pełen podziwu i wdzięczny, że są ludzie Twojego pokroju, którzy z pełnym zaangażowaniem oddają się sprawie. Pozdrawiam.
Cezary
Relacja Leszka Kwietnia z "IV Rajdu Katyńskiego"
W tym roku przy wsparciu magazynu "Biznes i Motocykle" wziąłem udział w "IV Międzynarodowym Motocyklowym Rajdzie Katyńskim". Oprócz organizatorów i 42 motocyklistów w rajdzie wzięli reporterzy telewizji "TRWAM" i gazety "Nasz Dziennik". W trakcie trwania rajdu oficjalnie poinformowano mnie, że jest to pielgrzymka. Nie mam nic przeciwko pielgrzymkom ale uważam, że nie tylko ja ale i inni zostali wprowadzeni mam nadzieje, nie celowo w błąd. Innymi prawami kieruje się pielgrzymka a innymi rajd. Nie wiem dlaczego w nazwie podano IV Rajd a nie VI Pielgrzymka. Nie podejrzewam organizatorów o brak odwagi aby przed zebraniem chętnych wyjaśnić prawdziwy cel wyjazdu. Sam chętnie wziąłem w niej udział i gdyby w przyszłym roku również się odbyła nie wykluczam w niej swojego udziału. Nawet ze względu na atmosferę jaką potrafił stworzyć kapelan ksiądz Roman z Łodzi. Również uczestnicy rajdu bardzo między sobą przychylni tworzyli to co pozwalało przezwyciężyć brak organizacji i dbałość organizatorów o pielgrzymów. Organizację przejazdów, wyżywienia i noclegów oceniam na zero. Wiem ,że tak krytyczna ocena spowoduje ostra dyskusję , dlatego też podam tylko przykłady:
Jadąc w czasie ulewy około 400 km do Miednoje zarządzono nocleg pod namiotami, które rozstawiano w czasie deszczu. Nie muszę tłumaczyć motocyklistom co znaczy jazda cały dzień w deszczu a potem spanie w mokrym namiocie bez możliwości chociaż częściowego wysuszenia przemoczonych ubrań. Dla mnie i kilku uczestników dziwnym wydała się ta decyzja gdyż około 1km był hotel. Tam też część uczestników uzyskała bez żadnego kłopotu nocleg w pokojach 2 osobowych z łazienką za 200 rubli czyli około 27 zł. Czy nie można było tam zakwaterować wszystkich? Tym bardziej, że zapewniono ochronę motocykli. Drugi przykład - z Miednoje jedziemy w dalszym ciągu w deszczu. Część grupy rezygnuje z wjazdu do Moskwy. Między innymi komandor Rajdu-Pilegrzymki. Znajduje On motel. Po uzyskaniu informacji o jego położeniu sam wraz z księdzem Romanem szukamy motelu przez 1,5 godziny w strugach deszczu i tylko dzięki spotkaniu miejscowego mieszkańca trafiliśmy tam. Inni nie mieli takiego szczęścia i spali w innych hotelach. Wystarczyło na stacji benzynowej po drugiej stronie autostrady postawić motocykl lub zostawić informację. Są to może w perspektywie czasu drobne szczegóły, lecz w czasie kiedy dotyczą uczestnika, który mokry w nocy nie ma gdzie się podziać jest to na pewno problem. Inna nieprzyjemna sprawą było niewątpliwie zachowanie części uczestników w czasie zorganizowanego przyjęcia na cześć naszego przyjazdu przez motocyklistów Charkowa. Motocykliści z Charkowa przygotowali dla nas przyjęcie na którym nie zabrakło napojów, piwa i jedzenia w tym gorące danie. Część uczestników ostro zabrała się do konsumpcji i po krótkim czasie okazało się, że przy stole są sami goście a gospodarze przyglądali się tej uczcie stojąc opodal nie zapraszani do stołu. Szkoda, że niektórzy uczestnicy tej biesiady nie zdawali sobie sprawy z faktu znajomości polskiego przez niektórych motocyklistów z Charkowa. Pozwoliłoby to na im na ograniczenie swych wypowiedzi niejednokrotnie w tzw. nieocenzurowanym języku. Uważam, że należy przesłać motocyklistom z Charkowa słowa podziękowania i przeproszenia co niniejszym czynię. Są to fakty. Może ktoś z uczestników rajdu-pielgrzymki zechce napisać cos więcej.
WASZE KOMENTARZE
Oczywiście rajd.
Byłem na tym rajdzie uważam, że ocena nazbyt niekorzystnie odzwierciedla atmosferę i organizację. Dla niezadowolonych polecam wycieczki z niemieckich firm specjalizujących się w tego rodzaju wyprawach. Kogo z nas będzie na to stać. Będzie za to profesjonalnie i dopięte na ostatni guzik. Pozdrowienia dla wszystkich uczestników.
Podziękowania dla Komandora Rajdu - Wiktora i NASZEGO Marka Harasimiuka.
Franek
Nieistotne
A czy za lat kilka na wspomnienie rajdu ktoś z nas będzie pamiętał o dwóch godzinach stania bez sensu na stacji benzynowej?? Myślę ze nikt. Będziemy pamiętać piękne i zmuszające do zadumy miejsca, ciekawych ludzi, których poznaliśmy (i swoja droga niezłe imprezy :) ). tak wiec główny cel rajdu został spełniony. Chwała za to Wiktorowi i wszystkim uczestnikom (bo to oni tworzą ta niepowtarzalna atmosferę) i przestańcie rozstrząsać jak to nazwać, co poprawić itd. bo i tak założę się, że każdy z was już szykuje się do wyjazdu za rok :). Pozdrawiam wszystkich uczestników IV.
Natalia
Zapraszamy uczestników Rajdów Katyńskich do zamieszczania swoich opinii, zwłaszcza krytycznych, bo tylko takie pomogą przy organizowaniu kolejnych Rajdów.