PRZESŁANIE

 

Listopad to czas specjalnej modlitwy i przeżywania tajemnicy Świętych Obcowania. Pochylamy się nad misterium śmierci, nie ustajemy w modlitwie za zmarłych.

Te pełne zadumy dni są szczególne dla wszystkich tych, którzy są dotknięci Golgotą Wschodu, których bliscy zostali zamordowani w Katyniu. Podczas ekshumacji w Katyniu znaleźliśmy przy poruczniku Witoldzie Klarnerze z Warszawy, ich skarb dla nas bezcenny – modlitwę. Dziś pragnę przekazać Wam ten dar modlitwy. Wszyscy, którzy tę modlitwę odmawiali są w ramionach Najmiłosierniejszego Boga. Niech ta modlitwa stanie się mistyczną więzią nas w drodze do nich.

Powtarzajmy słowa modlitwy pozostawionej nam przez naszych pomordowanych braci, bądźmy z nimi myślą i sercem. Niech będzie ona pomocą w naszym spełnieniu, niech wleje w nasze dusze wiarę, nadzieję i miłość. Miłość do naszej Ojczyzny, do bliźnich, do świata. Niech to nasze modlitewne spotkanie z tymi, których już nie ma wśród nas będzie pewnym misterium przeżywania najistotniejszych spraw doczesnych, niech będzie wspólnym wołaniem do Boga o Polskę, za którą oni już oddali swój skarb bezcenny – swoje życie. Ich modlitwa z głębi udręczonych serc niech będzie pomocą, ratunkiem, wybawieniem. Módlmy się z nimi! ...

Z głębi udręczonych serc wołamy do Ciebie Panie

Nędzne strzępy oderwane piorunem Twego wyroku od ziemi ojczystej i wichrem Twego gniewu ciśnięte w daleką obczyznę.

Przez przyczynę Panny Najświętszej Matki Boga Żywego, która od wieków zlewać raczyła na Polskę z Jasnej Góry, Ostrej Bramy czy Zebrzydowskiej Kalwarii strumienie łask swoich

– Błagamy Cię Panie

o moc cierpliwości i wytrwania, o możliwość dalszej walki orężnej za Polskę, o opiekę Twą Boską

- Błagamy Cię Panie

nad krajem zbeszczeszczonym przez wrogów.

O dar wiary niezłomnej w tryumf Twego imienia.

O dar nadziei , że nikłemi siłami swemi potrafimy się przyczynić do tego tryumfu.

O dar miłości czynnej i żywej dla udręczonej Ojczyzny

O dar miłosierdzia dla naszych nieprzyjaciół

 - Błagamy Cię Panie

o Polskę wolną i niepodległą

 - Błagamy Cię Panie

o Polskę sprawiedliwą dla wszystkich swych synów

 - Błagamy Cię Panie

o Polskę miłosierną dla ubogich i uciśnionych

 - Błagamy Cię Panie

o Polskę czystych rąk

 - Błagamy Cię Panie

o Polskę wzniosłych serc

 - Błagamy Cię Panie

o Polskę wielką, rządną i dobrą

 - Błagamy Cię Panie

o dar wielkiego serca , jasnego umysłu dla przewodników narodu, a dla nas o męstwo i szczęśliwy powrót do domu i rodzin naszych

 - Błagamy Cię Panie

Przez Chrystusa Pana naszego Amen.

(Modlitwa napisana przez jeńców wspólnie z ks. ppłk. Czesławem Wojtyniakiem, znaleziona podczas ekshumacji w Katyniu przy por. Witoldzie Klarnerze z Warszawy)

 

ks. prałat Zdzisław J. Peszkowski

Kapelan Rodzin Katyńskich

i Pomordowanych na Wschodzie

Warszawa, Dzień Zaduszny, 02.11.2006 r.

 


BOŻE, DAJ IM NIEBO

Te szczególne dni listopadowe każdego roku przeżywamy w tajemnicy Świętych Obcowania, w szczególnej więź z naszymi Najdroższymi, którzy odeszli już do Pana. Klękamy w zadumie przy grobach i pochylamy się nad śmiercią człowieka. Nie ustawajmy w modlitwie za zmarłych, bo „...oni są już w ramionach Boga, a my w drodze do nich...”.

Ten czas jest szczególnie trudny dla tych wszystkich, którzy są dotknięci Golgotą Wschodu, których prochy bliskich są rozsiane na „nieludzkiej ziemi”. Polska tradycja nakazuje odwiedzanie w te dni grobów swoich bliskich, zapalenie zniczy, złożenie wieńców i kwiatów. A na tak wielu mogiłach gdzieś w świecie nikt nie zapali lampki, nikt nie złoży kwiatów. Pamiętajmy o naszych pomordowanych Braciach, bądźmy z nimi choć myślą i sercem, łączmy się w modlitwie przy Krzyżu – symbolu męczeńskiej śmierci Chrystusa. To przecież bohaterstwu ich cierpienia zawdzięczamy naszą wolność i naszą niepodległość.

To również dobry moment na refleksje, także nad własnym życiem, nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. To też szczególny czas pochylenia się nad historią Kościoła i historią Polski. Tworzyli ją przecież ci co odeszli. Pielęgnowanie pamięci o naszych bliskich, to także dobra lekcja dla potomnych. Mówi się przecież, że człowiek żyje tak długo, jak długo trwa o nim pamięć.

Dla nas Polaków są dwa szczególne miejsca, przy których pragnie znaleźć się, w tych dniach. Pierwsze z nich to katedra warszawska św. Jan Chrzciciela, gdzie spoczywa Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński – Ojciec Narodu, mąż stanu, który przeprowadził nas przez najtrudniejsze czasy. Drugie to podziemia bazylika św. Piotra w Rzymie, miejsce spoczynku Jana Pawła II. Tam jak za Jego życia, czekając w kolejce na spotkanie z Nim, możemy w rozmodleniu i zadumie robić rachunek sumienia osobisty i narodowy.

PAMIĘĆ I TOŻSAMOŚĆ ostatnia książka jaką zostawił nam Ojciec Święty Jan Paweł II, jako dar serca i swoisty testament, w tych dniach możemy wypełniać w specjalny sposób. Pamięć o naszych bliskich to nasz obowiązek, bo jak mówił Adam Mickiewicz „Jeśli zapomnę o Nich, Ty Boże na niebie zapomnij o mnie”.

Dziś, jako Kapelan Pomordowanych na Wschodzie, proszę wszystkich nie zapominajmy! Wszystko, co związane z Golgotą Wschodu staje się teraz probierzem naszego stosunku do przeszłości, do zrozumienia, że jeszcze ciągle ogrom tragedii, jaką przyniosła II wojna światowa nie został rozliczony. Ta rana wciąż jeszcze krwawi. Każda część Polski, każde miasto i społeczność musi dawać dowody, że pamięta, że dba o to, aby jej mieszkańcy, a przede wszystkim młode pokolenie wiedziało, kim są i za jaka cenę zyskali wolność. To o mogiłach bohaterów Golgoty Wschodu powiedział Ojciec Święty Jan Paweł II: „...Klękamy przy nieznanych mogiłach z ta świadomością, że zapłacili oni szczególną cenę naszej wolności. Dali – rzec można – definitywny kształt tej wolności, klękamy zwłaszcza przy mogiłach katyńskich. Sprawa Katynia jest stale obecna w naszej świadomości i nie może być wymazana z pamięci Europy.”

W tajemnicy naszej wiary, w prawdzie Świętych Obcowania, pochylam się nad wszystkimi bliskimi mojemu sercu. Nad tymi, którzy leżą samotnie w nieludzkiej ziemi, nad harcerkami i harcerzami, którzy odeszli na wieczną wartę, Krechowiakami, nad moimi z Sanoka...

Mój Boże daj im niebo!

ks. prałat Zdzisław J. Peszkowski

Kapelan Rodzin Katyńskich

i Pomordowanych na Wschodzie

01.11.2006

 


 

Słowo ks. prałata Zdzisława J. Peszkowskiego wygłoszone

w dniu 7 października 2004 roku

na uroczystości nadania tytułu Doktora Honoris Causa

Papieskiego Wydziału Teologicznego – Bobolanum w Warszawie.

 

Na ręce Księdza Dziekana prof. Jacka Bolewskiego, składam serdeczne słowa podziękowania dla całego Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie - Bobolanum za przyznanie mi doktoratu Honoris Causa.

To wielki honor nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim dla mojej ALMA MATER – Zakładów Naukowych Seminarium Polskiego w Orchard Lake w Michigan, gdzie przez prawie ½ wieku trwałem w służbie Kościoła, Polski i Polonii, Seminarium, które ks. kardynał Wojtyła określił jako najpiękniejsze na świecie.

Jest to honor także dla wszystkich moich pomordowanych Braci, dla wszystkich dotkniętych Golgotą Wschodu, z którymi identyfikuje się moje serce, moje myślenie, moje życie.

Skończył się wiek XX. Co pozostawił? Wiele osiągnięć w dziedzinie nauki i kultury, na pewno. Ale też krwawe żniwo filozofii śmierci, filozofii zła, podeptania godności człowieka i samej prawdy o człowieczeństwie, żniwo bestialskiego mordowania ludzi i potwornych aktów ludobójstwa zmierzających do unicestwienia całych narodów. W tym także mojego, polskiego Narodu.

To, co przeżyliśmy jest przerażające, wręcz niewiarygodne. Polska znalazła się w kleszczach dwu opętańczych potęg: hitleryzmu i bolszewizmu. Wydali oni na naszą Ojczyznę wyrok unicestwienia. Nawet nie da się nazwać i wyliczyć wszystkich okrucieństw, aktów zwyrodnienia, cierpień, śmierci najbliższych, wywózek, obozów, przesłuchań, zdrad. Tych dramatycznych doświadczeń doznaliśmy, my i nasze rodziny. Prawie jedna trzecia Narodu polskiego została wymordowana i okaleczona.

Hitleryzm przynajmniej częściowo został nazwany, osądzony i potępiony. A bolszewizm? Nie było Norymbergii dla katynizmu i dla przestępców ze Wschodu. Bezkarne pozostają tak straszne zbrodnie jak Katyń, Miednoje, Bykownia, Kuropaty, Charków i tyle innych miejsc mordowania. W każdym z tych miejsc systematycznie strzałem w tył głowy zabijano po 250 osób każdej nocy. Następnie wrzucano do samochodów ciężarowych i zakopywano w dołach śmierci. Nikt tej zbrodni nie rozliczył. Nie było żadnego międzynarodowego Trybunału. Przeciwnie, zmowa milczenia mocarstw świata. A potem ponad 50 lat kłamstwa, przemocy, perwersji prawdy i prawa. Za samo wspomnienie Katynia w jakiejkolwiek formie, groziło w Polsce więzienie, prześladowanie, a nawet tajny wyrok śmierci. A dziś, podobno nie ma podstaw, aby te zbrodnie nazwać ludobójstwem? ....

Nie chcemy zemsty, ale ze wszystkich sił będziemy dążyć do prawdy i to zarówno w wymiarze historii jak i prawa. Nie ustaniemy w strzeżeniu pamięci.

Przebaczamy, tak - w imię Chrystusa, ale to nie znaczy, że zapominamy, to nie znaczy, że tchórzliwie milczymy i pozostawiamy niezagajoną ranę.

Byliśmy nie tylko świadkami, ale w ogromnej części także uczestnikami straszliwych doświadczeń II wojny światowej. 

To naprawdę była otchłań zła. A jednocześnie jakie męstwo, ile heroizmu i miłości ze strony ofiar. Dlatego całe to przeogromne doświadczenie podnosimy aż do przebitego Serca Jezusa i nazywamy Golgotą Wschodu i Zachodu. W tej perspektywie bezmiar cierpienia staje się naszym bogactwem i duchową mocą. „Klękamy przy nieznanych mogiłach – mówi Ojciec Święty – z tą świadomością, że zapłacili oni szczególną cenę naszej wolności. Dali, rzec można, definitywny kształt tej wolności, klękamy zwłaszcza przy mogiłach katyńskich”.

Dramatyczne doświadczenia XX wieku pozostawiły krwawe piętno na psychice, sumieniu i duchowości współczesnego człowieka i całej ludzkości. Nie tylko bowiem poszczególni ludzie, ale całe społeczności, a nawet narody zostały tragicznie dotknięte znamieniem ludobójstwa śmierci, cierpienia i przemocy. Taki jest świat, gdy próbuje żyć bez Boga, świat naznaczony piętnem Kaina, które dziś odradza się w coraz to nowych przerażających aktach terroru.

Jakie są drogi terapii dla współczesnego człowieka i ludzkości?

Przede wszystkim musimy stanąć w prawdzie i na nowo odkryć sens i wartość ludzkiego życia.

Do głębi przeżywałem tę prawdę, gdy brałem w dłonie czaszki moich pomordowanych Braci, aby je z największą czcią pobłogosławić. Codziennie na polu ekshumacji odprawiałem Mszę Świętą za Pomordowanych. Czułem się prawdziwie jak na polu Ezechielowym. Przejęciem napełniały mnie słowa liturgii: „Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju.

Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności (...) Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął jak całopalną ofiarę.” (Ks. Mdr. 3, 1-6).

Oni żyją! To jest dla mnie jako kapłana najgłębsza prawda o człowieku. Największa pociecha. Oni żyją!

Świat patrząc na śmierć, na przemijanie, na ludzkie dzieje stosuje dwie kategorie: „są” i „byli”. Dla Kościoła, dla nas ludzi wierzących jest tylko jedna perspektywa – życie wieczne, perspektywa rozświetlona prawdą o Jezusie Chrystusie Zmartwychwstałym. A w Nim my wszyscy – żywi i umarli – „jesteśmy”. I Oni żyją – w tajemnicy Świętych Obcowania, są z nami.

Ich ofiara jest naszą siła. „Wielka ofiara krwi Polaków – mówił Prymas Polski Józef kardynał Glemp – nigdy nie może być zapomniana i zlekceważona.

Oni, jak ongiś pierwsi chrześcijanie, w czasach sowieckiego barbarzyństwa, dali najpiękniejsze świadectwo prawdy i miłości – dali siły i moce wierze katolickiej na dalsze tysiąclecia”.

To przeogromne dziedzictwo krwi nie może być zapomniane i zlekceważone „Golgota Wschodu” – powiedział Ojciec Święty Jan Paweł II – to wielka próba sumień ludzkich, prawdziwe męczeństwo wiary, które domaga się wyznania przed ludźmi”.

Ich ofiara jest wyzwaniem dla nas, abyśmy nie zmarnowali tego wielkiego dziedzictwa i daru wolności, za który Oni zapłacili tak wielką, najwyższą cenę życia. Abyśmy nie poddali się pokusie bylejakości. Abyśmy nie zapomnieli, nie spodleli!

Takie są nasze korzenie, taki jest fundament naszego Narodu. Czy mając tę świadomość możemy skarleć, poprzestać na codziennej walce o byt?

Aby jednak żyć tą mocarną rzeczywistością musimy pamiętać, nie godzić się na przemilczenie prawdy, na odarcie młodego pokolenia z tego dziedzictwa krwi, męstwa i ofiary. Tu nie chodzi o odszkodowania i restytucje, które się nam należą, ale o honor naszego Narodu, o obronę prawa i dobrego imienia.

Tak często słyszę – to już minęło, po co do tego wracać? Dosyć tego siedzenia na cmentarzach, to szkodzi obecnej polityce i tak nic nie osiągniemy. Nie ma dla mnie boleśniejszych słów niż takie rady. To znaczy mam wziąć karty historii i podrzeć? To byłaby straszna małość, zdrada ofiary tych, którzy za naszą wolność dali najwyższą cenę życia. I teraz zapomnieć? Nie dążyć do prawdy, do nazwania zbrodni – zbrodnią? Do potępienia jej? Nie domagać się sprawiedliwości, zrezygnować z mocy prawa?

Jeżeli my jako Polacy nie upomnimy się o prawdę, o osądzenie zbrodni, nie ludzi, bo oni już nie żyją, tylko tego całego mechanizmu zła, utracimy naszą godność, staniemy się niewolnikami sowieckiej przeszłości, nie wyzwolimy się z lęku i kompleksów. Jeżeli my nie będziemy szanować siebie i swojej historii, nikt nas nie będzie szanował. Uczmy się od innych, którzy potrafią na swojej krwawej przeszłości budować własną tożsamość i rozliczać się z każdym, kto narusza ich godność i dobre imię.

A więc prawda, prawo, przebaczenie, pamięć. To jest klucz naszej historycznej mądrości.

W tym duchu przyjmuję doktorat Honoris Causa i proszę Dobrego Boga, abym dokąd żyję był wierny moim pomordowanym Braciom i ich duchowemu dziedzictwu. Bo jeśli my zamilkniemy „kamienie wołać będą” I wołają!

Cieszę się, że doktorat otrzymuję w dniu Matki Bożej Różańcowej. Ona zawsze była na naszych drogach. W Jej sercu na pewno żywa pozostała pamięć tych, którzy ginęli z Jej imieniem, z Jej medalikiem, ryngrafem, różańcem. Ile ich wydobyliśmy w czasie ekshumacji. Matka Najświętsza na pewno nie zapomniała, Ona leczy nasze rany. Dlatego Golgotę Wschodu ogarniamy najgorętszą modlitwą.

Raduję się, że na Jasnej Górze powstaje miejsce modlitewnej pamięci - kaplica Golgoty Wschodu. I mój doktorat Honoris Causa otrzymany tutaj, u stóp świętego Andrzeja Boboli, męczennika Wschodu, złożę Jej na Jasnej Górze jako najserdeczniejsze votum.

Pragnę wyrazić moją wielką wdzięczność wszystkim Państwu za łaskę obecności i wspólnej modlitwy. Szczególnie dziękuję księdzu Prymasowi Józefowi Kardynałowi Glempowi, księżom Biskupom oraz za słowa laudacji księdzu Rektorowi Krzysztofowi Pawlinie. Ogromnie jestem wdzięczny za więź serca i współpracę także w tej radosnej chwili świętowania.

Bóg zapłać! Z serca Czuwaj!

 

ks. Prałat Zdzisław J. Peszkowski

 

 


 

Anin, dnia 24 sierpnia 2007 roku

(przed wyruszeniem VII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego, ze szpitala)

 

Alleluja!

 

Już czas  Komandorze Wiktorze Węgrzynie. Pędźcie na koniach skrzydlatych w motocyklowej wyprawie. Pędźcie i nieście ze sobą naszą miłość, nasze tęsknoty. Nieście wiadomość, że Polska te ziemie ojczyste pamięta, kocha i zawsze będzie kochać i miłować. Pędź Wiktorze z całą skrzydlatą drużyną motocyklową. Nieście z Polski modlitwę sercem i darami, które wieziecie dla Polaków. Mówcie, że ich kochamy. Pędźcie, a ponieważ zaczynacie od Lwowa, od mojego Lwowa, mojego najukochańszego Lwowa, proszę was stańcie przed obrazem Matki Boskiej Łaskawej w katedrze i powtórzcie jej słowa, które powiedział król Jan Kazimierz 400 lat temu "Matko Boża, Królowo Korony Polskiej, módl się za nami", a po latach w roku jubileuszowym powtórzył prezydent Lech Kaczyński. Pędź Wiktorze, nieś w świat Polskę świętego Millenium.

 

Pędź, pędź, pędź Wiktorze.

 

Ksiądz Zdzisław Peszkowski, Kapelan Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie.

 

 

 

 

 


 

Warszawa, dnia 22 września 2007 r.

(po powrocie z VII Międzynarodowego Rajdu Katyńskiego, dwa tygodnie przed śmiercią)

 

A cztery tygodnie temu umiłowany Przyjacielu, komandorze Wiktorze, mówiłem: pędź, pędź i nieś Polskę do naszej Najdroższej, Najbliższych, Tych, którzy tam czekają na nas. Umiłowany Przyjacielu, a teraz wróciłeś wraz z Twoją drużyną. Polscy Motocykliści, jak orły skrzydlate do gniazda swego. Jesteście znów w Polsce. Zostawiliście tam, na Wschodzie niezapomniane wrażenia, pocałunek pokoju dla ziemi, która ciągle krwawi i tęskni. Tyle tam jeszcze nie zagojonych ran. Wiktorze, Bracia, Przyjaciele drodzy, czy wiecie, że oni już czekają, kiedy wrócicie, niosąc pamięć i tożsamość. Jesteście pokoleniem Jana Pawła II, który pragnął, aby pamięć była utrwalona i ubogacona Prawdą, prawdą naszych dziejów, naszego trwania. Ona jest znakiem naszej tożsamości, ona pomaga nam odpowiedzieć na pytanie, kim jesteśmy. Komandorze, niech Matka Boża Częstochowska, której oddaliście hołd waszych serc i przyrzekliście wierność umiłowania dla Jej Syna i dla Ojczyzny, dla każdego z serca, który czuje po polsku i bije z rytmem dziejów. Z serca dziękuję wam za ten błogosławiony trud, który podjęliście w imię hasła „Kocham Polskę i Ty ją kochaj”.

 

Niech Bóg Wam błogosławi. Przygotujcie swoje serca i swoje dusze, i siebie na następny lot, na następny trud, błogosławiony trud…

 

Przyjacielu drogi, Umiłowani, niech Was Bóg błogosławi!

 

Ks. Prałat Peszkowski, Kapelan Rodzin Katyńskich I Pomordowanych na Wschodzie, I Wasz brat i przyjaciel.

 

W Imię Boże,

 

Czuwaj, z Bogiem Najdrożsi moi, gotujcie serca wasze na następne odwiedzenie, ukłon od Polski.

 

Życzę Wam siły i mocy.

 

Pędź Przyjacielu w trudzie dnia każdego, ażeby być gotowy. Żeby zanieść Im znowu Polskę i powiedzieć :Kocham Polskę i Ty ją też kochaj”.

 

Ks. Prałat Peszkowski,

 

Żegnaj Przyjacielu!